„Top Gear” za kierownicą Volkswagena ID
„Top Gear” za kierownicą Volkswagena ID
Volkswagen, podobnie jak cały przemysł motoryzacyjny, znajduje się u progu największych zmian w swojej historii. Dla Volkswagena symbolem tych zmian będzie elektryczny model ID., który zadebiutuje już w tym roku. Na długo przed oficjalną premierą ID. dziennikarz brytyjskiego miesięcznika „Top Gear” miał okazję poprowadzić prototypowy egzemplarz tego samochodu. Jego recenzja stanowi przedsmak przyszłości, która już niebawem stanie się faktem.
Pierwsza taka relacja o ID.
Już sama platforma MEB (odpowiednik MQB dla samochodów elektrycznych), na której jest zbudowany ID., to prawdopodobnie najważniejszy projekt w historii Volkswagena. Projekt na miarę przejścia od Garbusa do Golfa.
Nic więc dziwnego, że zainteresowanie mediów i dziennikarzy motoryzacyjnych tym modelem jest ogromne. Jeden z redaktorów „Top Gear”, Paul Holler, prawie rok przed debiutem ID. miał możliwość jazdy testowej jeszcze zakamuflowanym prototypem, który pod koniec 2018 roku przechodził testy w południowej Afryce.
Relacja Paula z pierwszej jazdy testowej to obecnie jedno z najlepszych i najpełniejszych dostępnych źródeł informacji o Volkswagenie ID. Sprawdźmy, czego możemy się z niej dowiedzieć o tym przełomowym modelu.
ID. – znacznie więcej niż elektryczny Golf
„Czy to faktycznie będzie tak znaczący model jak Garbus i Golf?” – pyta retorycznie Paul na wstępie.
Podstawy są z pewnością obiecujące. Cena ID. ma być porównywalna z ceną Golfa TDI. Moc około 180 KM, napęd na tył, zasięg według normy WLTP w zależności od wersji – do 330 lub ponad 500 km – wylicza redaktor.
„Nadwozie jest śliczne i niezwykle postępowe” – kontynuuje, opisując prototyp jako zdumiewająco wierny koncepcyjnemu ID. „Nie ma tu nic z konserwatywnej ewolucji Golfa czy Polo” – podsumowuje Paul, a następie zabiera nas za kierownicę ID.
Za kierownicą elektrycznego Volkswagena nowej ery
„Hamowanie możliwe jest na dwa sposoby. W domyślnym trybie po odpuszczeniu gazu samochód płynie, dopóki nie wciśniesz hamulca. Lekkie hamowanie wzbudza jedynie odzysk energii ładującej akumulatory. Niewielkim przełącznikiem możesz również włączyć tzw. one pedal driving. Wówczas samochód mocno zwalnia przy samym tylko odpuszczeniu gazu, i korzystanie z hamulca staje się zbędne. Tryb jazdy można wybrać w zależności od preferencji – Volkswagen daje w tej kwestii wybór” – zauważa redaktor, opisując swoje pierwsze kilometry w ID.
„W zakrętach ID. nie przechyla się nadmiernie, daje odczucie zwartej i harmonijnej konstrukcji. Napęd na tył zapewnia mnóstwo trakcji, dzięki której samochód wręcz wystrzeliwuje z ciaśniejszych zakrętów” – czytamy w relacji dziennikarza.
Redaktor „Top Gear” zaznacza jednak, że na bardziej szczegółowe wrażenia musimy jeszcze poczekać, bo Volkswagen dopiero dostraja układ jezdny i kierowniczy, dlatego ocenianie tych aspektów nie ma obecnie większego sensu.
ID. – 400 km w 30 min
„Volkswagen nie podaje jeszcze oficjalnych danych dotyczących parametrów silnika ani osiągów, ale obstawiam, że do 100 km/h ID. rozpędza się w około 9 s. Rzecz w tym, że wrażenia są bardziej intensywne niż w przypadku identycznych osiągów w samochodzie spalinowym. Kiedy wciskasz pedał gazu w samochodzie elektrycznym, przyspieszasz momentalnie. W samochodzie spalinowym musisz zredukować i poczekać na przypływ momentu, a w tym czasie elektryk bezszelestnie wyrywa do przodu” – wyjaśnia Paul.
W recenzji „Top Gear” czytamy, że pojemność baterii również nadal pozostaje tajemnicą, ale podobnie jak pojemność zbiornika paliwa w tradycyjnych samochodach, tak pojemność baterii w samochodzie elektrycznym nie jest aż tak istotnym parametrem – zaznacza autor. Tym, co się liczy, jest zasięg, a oferowane będą dwie wersje ID. – z zasięgiem 330 km i 500 km. To realne zasięgi mierzone według zbliżonej do rzeczywistości normy WLTP.
Dziennikarz zdradza również, że naładowanie 80 proc. baterii (zapewniające 400 km zasięgu) przy wykorzystaniu najmocniejszej ładowarki (125 kW) zajmuje zaledwie 30 min.